czwartek, 4 lutego 2016

(Anty)Sex Małżeński

Czytaliście mój wczorajszy wpis o pięknym dniu, fatalnym wieczorze i zapowiedzi dawki miłosnej energii z moim mężem w roli głównej? 

He... No to poczytajcie sobie o tym, jak to do niczego miłosnego nie doszło...

Dzieci spały, Ka. wykąpany leżał już w wyrku, ja się szybko ogarnęłam i chciałam dołączyć do niego w wiadomym celu. Zamiast się jednak od razu oddać w ręce męża (i inne części ciała też), zachciało mi się poprawić pościel (mam rozwalone zapięcie w poszwie kołdry i ciągle wyłażą z niej wnętrzności). Tak więc Ka. leżał, ja chwyciłam mocno rogi kołdry i zaczęłam ją nad nim strzepywać (jako wyraz dezaprobaty, że nie chce mu się ruszać tyłka i mi pomóc). Trzepię, trzepię a mój mąż nagle cyk - zablokował kołdrę kolanem. 

Słuchajcie, krzyk (mój) był taki, że pobiłam w decybelach moje histeryczne dzieci...! Gdy Ka. blokował ja mocno ciągnęłam, a że jego kolano jest znacznie silniejsze od całej mojej górnej połowy, to poleciałam do przodu jak długa, żeby zaraz się odbić w tył (bo kołdrę drań puścił). 

Poważnie - ręka złamana w łokciu, wyrwany bark i obite żebra lewej strony - TAKI BÓL!! Pstrykło mi porządnie w dwóch miejscach, zgięło w pół i normalnie śmierć na miejscu. Darłam się z bólu jak karp na Święta - MASAKRA!!!

A mój mąż co? A mój mąż zwijał się na łóżku ze śmiechu. Myślałam, że się posika, dosłownie!! Ja wołam o pomoc a ten ryczy, że nie może bo też umiera - ze śmiechu właśnie...!

I tyle z naszego LOVE małżeńskiego - on nie mógł się uspokoić, a mnie kosmicznie bolało i nie mogłam nic z tym zrobić - oberwała lewa strona a właśnie w lewą rękę dostałam wczoraj zastrzyk. No a po zastrzyku nie można ani masować, ani niczym rozgrzewać. Najlepiej w ogóle nie tykać. 

Tak więc zalegliśmy pod elegancko ubraną kołdrą, przytuleni do siebie dupskami. 

Ka. rechotał aż zasnął.
Ja zasnęłam tak mocno, że nawet w nocy dzieci mnie nie obudziły! Podejrzewał, że chwilowo faktycznie padłam trupem ;)

Dziś mu nie odpuszczę - ma być masaż ekstra. I już!! 

;)


6 komentarzy: