poniedziałek, 26 grudnia 2016

Święta jak nie Święta

Dziś długo nie będzie. Bo i się rozleniwiłam ostatnio na maksa, a i temat raczej mało "fajny". Bo będzie o Świętach, ale raczej takich nie do wspominania.

wtorek, 20 grudnia 2016

Gwiazdor Polarny

Pamiętacie jak pisałam Wam jakimi to "mikołajowymi" bajeczkami raczę moje dzieci w okresie przedświątecznym? Okazuje się, że nie tylko ja mam wybujałą wyobraźnię...

Historia miała miejsce tydzień temu, gdy późnym popołudniem, samochodem, wracaliśmy szosą przez las do miasta. Było już ciemno a na niebie wyraźnie lśniła Gwiazda Polarna.

piątek, 16 grudnia 2016

Piekielne dziecko

Już nie raz Wam pisałam - moje dzieci potrafią dać czadu. Znajdziecie na to dowody przynajmniej co kilka wpisów. I bardzo proszę - kolejny przykład:

Baby nadal są na chorobowym. Nie chciało im puścić - dostały jednorazowo po dużej dawce obrzydliwych sterydów i od razu zaczęły lepiej oddychać. Ze sterydami jednak jest tak, że oprócz apetytu zwiększają również zapasy energii. I choć sterydy dostały rano, to zamiast o 19 leżeć już grzecznie w łóżkach łaziły po domu jak nakręcone.

czwartek, 15 grudnia 2016

KONKURS z Canpol babies. Sterylizator + butelki

Zdarzyło się tak, że zapragnęłam rozszerzyć działalność bloga na recenzje i konkursy sponsorowane. Trochę nieśmiało od jakiegoś czasu zaczęłam działać w tym kierunku i... teraz mam możliwość i wielką przyjemność zaprosić Was na trzeci już konkurs, tym razem dzięki współpracy z Canpol babies!

niedziela, 11 grudnia 2016

#zlapDanonki nawet w chorobie...!

Niestety - jesienna, paskudna pogoda popsuła nam trochę szyki i zamiast intensywnie szykować się do świąt, bijemy rekordy w zużyciu chusteczek higienicznych... Nic to jednak - są pewne plusy przymusowego siedzenia w domu. Mogę, pomiędzy inhalacjami i pogonią z lekarstwami, głębiej wdrążyć się w projekt #zlapDanonki i podsumować naszą przygodę z nimi.

Przede wszystkim - uff - nie muszę wymyślać niczego z powietrza. Prześledziłam przewodnik projektu trnd i teraz jestem naszą domową specjalistką w sprawach Danonków w saszetkach, ha! 

piątek, 9 grudnia 2016

KONKURS "Imię dla renifera"!

Święta tuż tuż. I z tej właśnie okazji zawitał do mnie wczoraj specjalny gość. Jest u mnie tylko przejazdem - szuka dobrego, ciepłego domu i kochających, miłych ludzi w nim mieszkających. Może... Ciebie?


środa, 7 grudnia 2016

Dlaczego moje dzieci jedzą wszystko?

Lubię się chwalić ale nie lubię się mądrzyć i dawać złotych rad. Oczywiście chętnie podzielę się swoim zdaniem czy doświadczeniem jak ktoś zapyta, ale po kilku próbach pisania "zróbcie tak a tak bo inaczej jest źle i fatalnie" pozostał mi tylko pewien niesmak. Myślę, że po prostu to nie mój konik. 

Niemniej jednak w najbliższym towarzystwie często zdarza mi się odpowiadać na pytanie "jak ty to robisz?" albo "dlaczego twoje dzieci cośtam-cośtam?". A poruszany temat jedzenia - o ho ho! Temat rzeka. Bo w świecie wielkich-małych niejadków moje dzieci to chyba ewenement 🠊 jedzą wszystko. 
I pisząc wszystko nie mam na myśli każdą odmianę czekolady, he he, ale właśnie wszystko to co my byśmy chcieli dzieciom dać do jedzenia: wszelkie warzywa, owoce, różne kasze, odmiany mięs, ryb itp. 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Mikołaj vs Gwiazdor

Też macie ten problem? 

- Mamo, a kto jutro przychodzi?
- Mamo, a to jest ten sam pan?
- Mamo, a czemu przychodzi dwa razy?
- Mamo, a czemu raz wkłada zabawki w buty, a raz potrzebujemy całej choinki?
itp., itd. ...

niedziela, 4 grudnia 2016

Puzzle (nie tylko) dla 2-latka



No dobra, moje dziecię młodsze nie ma jeszcze 2 latek i przez kilka miesięcy mieć nie będzie. W dodatku opisywane dziś puzzle mamy w domu już dobre pół roku... Ale że każde dziecko rozwija się w swoim czasie - po prostu trzymajmy się wytycznych producenta, a Rik&Rok poleca je dzieciom od drugiego roku życia.

piątek, 2 grudnia 2016

Zła Matka

Czasem moje dzieci są jak anioły - oprócz czystego ubrania, ciała i pokoju mają też grzeczne myśli, wręcz nienagannie się zachowują i tylko je ściskać i kochać. Wtedy mniej lub bardziej obcy ludzie (tudzież spoza najbliższego grona) zachwycają się nimi jak ósmym cudem świata (a w sumie to ósmym i dziewiątym...).

Ale czasem moja dzieci to diabły wrodzone - i niech Was nie zmylą czyste ubrania, ciała i pokoje. Nie wiem co wtedy moje dzieci mają w głowach, co sobie "mądrego" myślą ale zachowują się tak, że tylko je sprzedać na rynku. I wtedy nikt obcy już się nie zachwyca. Wtedy ja jestem Złą Matką, a moje dzieci to owej Matki ofiary.

czwartek, 1 grudnia 2016

#zlapDanonki!

Poważnie - czasem ma się to szczęście. Bo niby nic, ale dopiero jestem na początku mojej współpracy z innymi markami/firmami/twórcami i już zostałam wybrana do smacznego testowania z platformy trnd.pl. Bo, moi drodzy, przede mną kilka sympatycznych tygodni z Danonkami w saszetkach. A w sumie to przed moimi dziewczynami - jak tylko nowy zakup wyjęłam z torby to rzuciły się na niego niczym mleczne piranie 😉. Naprawdę nie wiem, czy załapię się chociaż na jednego...

środa, 30 listopada 2016

Witaj w domu Alergio!

Nie wszyscy jeszcze pewnie wiedzą, ale eL. czeka na zabieg usunięcia trzeciego migdała. Zupełnie niesympatycznie się jej rozrósł, blokując przepływ dźwięków, przyczyniając się tym do konkretnego niedosłuchu. Z trzecim migdałem często jest tak, że się skubany rozpulchnia i powoduje przeróżne infekcje. Dlatego właśnie lekarka przepisała nam lek, którego zadaniem jest owy migdał zmniejszyć i utwardzić, co by łatwiej i ładniej go można było usunąć.

wtorek, 29 listopada 2016

KONKURS Gwiazdki na Gwiazdkę!

Niedawno nawiązałam współpracę z bardzo sympatycznymi i niezwykle twórczymi kobietkami z I Love Diy Studio. I teraz, dla przypieczętowania owej naprawdę ładnie zapowiadającej się współpracy mamy dla Was konkurs ze ślicznymi, dekoracyjnymi nagrodami.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Jak zrobić zielnik z przedszkolakiem? - fotoinstrukcja

Dziś z bólem serca rozstałam się z naszym 🍂zielnikiem🍂- z samego rana zaniosłyśmy go do przedszkola, co by miał szansę zabłysnąć i wygrać w konkursie. Zgodnie z obietnicą więc zapraszam Was na porady z fotorelacją z naszej sympatycznej pracy, prawie krok po kroku.

niedziela, 27 listopada 2016

Jak zrobić zielnik z przedszkolakiem? - teoria

Zdarzyło się tak, że na początku września ogłoszono w naszym przedszkolu konkurs na zielnik. Moja artystyczna dusza zadrżała - bo kto jak nie ja lubi takie wyzwania? Tak, tak, ja wiem - zielnik to przede wszystkim botanika, ale od teorii to ja mam własnego ojca (💖), a od praktyki to jestem ja 😁. A przynajmniej od wizji owej praktyki - bo do konkretnego działania została zapędzona ma pierworodna. Zresztą długo jej zapędzać nie musiałam, bo zdecydowanie odziedziczyła po mnie ową duszę. Tą artystyczną. Bo tą złośliwą i sarkastyczną to na pewno ma po moim mężu 😜😈.

sobota, 26 listopada 2016

Miś - drewniana układanka dla małych dzieci

Puzzle i układanki to coś, co w naszej rodzinie uwielbia chyba każdy! Zamiłowaniem do tej rozrywki dzielimy się z naszymi dziećmi zanim jeszcze pójdą do przedszkola, a producenci zabawek - na szczęście - wychodzą nam na przeciw! Z okazji wczorajszego Dnia Pluszowego Misia zamiast prosto pędzić do łóżka Em. z przyjemnością spędziła prawie pół godziny układając nic innego jak właśnie misie!

środa, 23 listopada 2016

Siostrzana walka o... zabawkę


Jutro Em. ma imieniny. To zawsze dobry pretekst, by upiec babeczki i zaprosić babcie z dziadkami. Nie wyprawiamy dzieciom wielkiego imieninowego balu, ale kawa i ciacho zazwyczaj się u nas znajdzie. Wybrałyśmy się więc - Em. i ja - do sklepu po składniki. A tam, na środku głównej alejki - kosz z pluszowymi kotkami. I tak się właśnie zaczęła burzliwa historia, którą tu, dla Was specjalnie, spiszę...

sobota, 19 listopada 2016

Mama - artystyczna dusza!

Wczoraj chwaliłam cudo mojego męża KLIK, a dziś pochwalę się sama (Ka. upiera się, że nie będzie blogował więc nie mam co czekać na publiczne pochwały z jego strony). (No naprawdę, czasami strasznie uparta z niego bestia wychodzi). (A przecież ja taka zdolna jestem!).

piątek, 18 listopada 2016

Tato zrobił nam kuchenkę!

W minione wakacje postanowiliśmy zainwestować w prostokątny, rodzinny basen ogrodowy🏊. Nie chcieliśmy go jednak kłaść bezpośrednio na trawie. W ramach doraźnego rozwiązania zainwestowaliśmy w płyty OSB, ale że ni jak nie były nam pod wymiar, to po docięciu zostało nam dokładnie 1/4 tego, co kupiliśmy. No i zaczęliśmy główkować, co tu teraz z tym "odrzutem" zrobić. Wtedy właśnie w moim bystrym umyśle 😏pojawił się plan - zrobimy dla naszych dziewczyn kuchenkę do zabawy! Taką w rozmiarze XL. 😊

wtorek, 15 listopada 2016

Zamieszanie z wycinaniem


Przed weekendem pisałam Wam, że eL. nagle zwariowała i zaczęła świrować przed pójściem do przedszkola KLIK. Najpierw była po prostu na "nie", potem winą obarczyła grupowe spacerki, aż w końcu pękła i wszystko się wyjaśniło - moje dziecko ma problem z... wycinaniem! ✂

niedziela, 13 listopada 2016

Rodzice jak dzieci...

Nie mam małżeństwa idealnego. Oj, czasem się drzemy jak drapieżne koty. Raz, że ja nie przebieram w słowach gdy mnie coś zirytuje, dwa, że Ka. to typowy facet - bardzo ciężko przyjmuje krytykę. Do tego złe samopoczucie, szarość za oknem, jakieś głupie nieporozumienie i afera gotowa. Zazwyczaj strzelam focha na minimum pół dni, ale dzisiejsza poranna kłótnia przybrała zupełnie inny obrót...

sobota, 12 listopada 2016

Grzybiarki, 3:0, policja i hafty

Wczoraj był Dzień Niepodległości. Taki szczególny, rozumiecie, czas. Łączenie ludzi, docenienie tego co się ma, podkreślenie swojego obywatelstwa. I to co, że jakbym już się zdecydowała iść na jakiś marsz to bym głupia stanęła na środku - jak na zjednoczone, niepodległe państwo strasznie nam ze sobą nie po drodze ostatnio...

Ale ja nie o tym. Bo w końcu olaliśmy spacery i pojechaliśmy do teściów na "marcinki". A potem wróciliśmy do domu i się zaczęło...

wtorek, 8 listopada 2016

Bardzo proszę wypisać mnie z NFZ!

Macie ubezpieczenie zdrowotne? Większość z Was pewnie ma. I piszę tu o takim ogólnodostępnym, tym "za darmo". Jak pracujecie - to i tak macie. Jak jesteście bezrobotni ale zarejestrowani w Urzędzie Pracy - też macie. Jak jesteście bezrobotni ale nie zainteresowani współpracą z Urzędem Pracy (bo Was cholera bierze na samą myśl o tym... jak mnie... przykładowo...) to jesteście cwani i się wbijacie pod ubezpieczenie męża. Tak czy owak - trudno owego ubezpieczenia nie mieć.

Może i spróbuję?

A czego? A tego, moi mili:

Od czasu do czasu organizuję dla Was małe konkursy na nagrodę przeznaczając swoje własne zasoby materialne. I tak sobie myślę, że już czas spróbować profesjonalnego recenzjonowania/konkursowania. Co Wy na to?

Na pierwszy ogień poszła rejestracja na Blogosferze Canpol babies, bo i rejestracja jest prosta, i zasady jasne. Może mnie polubią i już niebawem będę mogła coś dla Was zawodowo i elegancko zrecenzjować? Ba! Może nawet współpracując zrobię dla Was konkurs :D

Jak to mówią - do odważnych świat należy!

I jak mówi mój tato - za próbowanie nikt mi w mordę nie da ;)

I jak powiedziała jedna z moich blogowych mentorek (Zwykłej Matki Wzloty i Upadki) - szczególnie przez internet nikt nie da ;) :D

To co? Ja jestem BARDZO CHĘTNA!

A Wy?

:D


Poranny foch dziecięcy

Każdy czasem wstaje lewą nogą. Nic się nie chce, życie wkurza i w dodatku wszystkie domowe kanty się uwzięły i ostro ranią w stopy, kolana i łokcie. My - dorośli ciężko przeżywamy takie poranki, ratując się kubkiem kawy albo kostką (eee... dziesięcioma...?) czekolady. Co jednak, gdy poranny foch złapie nasze małe dziecko?

poniedziałek, 7 listopada 2016

KONKURS MIKOŁAJKOWY !



Zapraszam Was serdecznie na Konkurs Mikołajkowy, który właśnie się rozpoczął na moim fan page'u na facebooku. Wygrać możecie śliczną, świąteczną książeczkę dla najmłodszych oraz pachnącą niespodziankę dla Mamy - przywiezioną prościutko z Bułgarii!!

(EDIT) Ach, niech stracę ;) Dla zachęty dorzucam jeszcze osobiście przeze mnie przywiezioną pamiątkę z CHIN!!!

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy, że:
-> polubicie moją stronę na facebooku KLIK 
     (choć będzie mi miło jak i na blogu pozostawicie "lajka" czy "plusika" :D)
-> polubicie facebookowy wpis konkursowy KLIK
-> publicznie udostępnicie go u siebie
-> a w komentarzu pod nim napiszecie "Mikołajki"

Macie czas do 19.11.2016. 
Losowanie zwycięzcy i ogłoszenie wyników przewiduję na dzień następny: 20.11.2016. 

Także ten... 
Zapraszam i POWODZENIA!! :D :D :D


niedziela, 6 listopada 2016

Jesienna wyprawa po liście



Nareszcie piękny jesienny dzień! 

Korzystając z naprawdę ładnej pogody pojechałyśmy we trzy do moich rodziców na liściaste polowanie - jesteśmy w trakcie robienia zielnika. Nie pochwalę się jak nam idzie, bo to zielnik na konkurs do przedszkola - strzeżemy go przed konkurencją ;) Jak nam wyszło oczywiście opiszę, ale dopiero gdy skończy się listopad - wtedy też musimy oddać zielnik do przedszkola. 


Póki co, bardzo proszę - kilka przesympatycznych zdjęć z dzisiejszego liściobrania: 

czwartek, 3 listopada 2016

Zajęcia dodatkowe dla dziecka

Po rodzinie i znajomych mam mnóstwo dzieci. Większość z nich jest w wieku przedszkolno-podstawówkowym. I większość z nich ma zajęcia dodatkowe. Niekoniecznie odbywające się po godzinach przedszkolno-szkolnych, ale wybiegające poza podstawowy program realizowany w danej grupie/klasie. Wrzesień to miesiąc adaptacyjny. Październik - czas wyborów. Zaczął się listopad i niezrozumiały przeze mnie wyścig na "najbardziej obciążone zajęciami dziecko".

sobota, 29 października 2016

Kilka słów o Halloween. I o religii też.

Kto jest ze mną od początku, ten wie, że odkąd wróciłam z USA bawimy się co Halloween. I nie, nie odpędzamy w ten sposób złych duchów martwiąc się, że przejmą nasze ciała na kolejny rok. I nie, nie zostawiamy jedzenia dla zmarłych. I nie, nie składamy w ofierze żadnych zwierząt (no chyba, że koty spod kanapy, bo tych wystarczy dla trzech pokoleń umarlaków ;) ). 

13 pomysłów na udane Halloween Party

Halloween to zdecydowanie dobry pretekst do urządzenia świetnej zabawy. O tym dlaczego możecie poczytać tu KLIK. Dziś natomiast podzielę się z Wami naszą receptą na niezapomnianą zabawę!

wtorek, 25 października 2016

Utopijny przypadek wyrostka robaczkowego

Każdy z nas ma inny próg bólu. Mój jest bardzo NIE-wiarygodny. Przykład? Umieram podczas mini łaskotek czy nadepnięcia na klocek lego (no bo helloł - kto nie umiera?!?). Ale jak zaczęła się akcja porodowa z Em. żaden ból nie był w stanie mnie powstrzymać od wykonania eleganckiej fryzury i pełnego makijażu. Także wiecie...

niedziela, 23 października 2016

Parki rozrywki w Orlando na Florydzie - EPCOT

Główny symbol parku
z futurystycznym muzeum w środku
EPCOT, akronim wyrażenia  Experimental Prototype Community of Tomorrow - Eksperymentalny Prototyp Społeczności Jutra, jest obecnie jednym z głównych parków rozrywki Walt Disney World na Florydzie. Zanim jednak podzielę się z Wami moimi fotograficznymi wspomnieniami - ciekawostka!

Otóż, jak się okazało, Walt Disney nie tylko powołał do życia Myszkę Micky i dał początek ekranizacjom wielu pięknych baśni, ale i miał inną wizją. Martwiąc się o przyszłość swoich wnuków stworzył koncepcję utopijnego miasta "jutra". Realizację projektu przeniósł właśnie na Florydę. Miastem przyszłości miał zmobilizować wszelakich inwestorów, urbanistów, przedsiębiorców, wynalazców itp. do uporządkowania i upiększenia świata, zmieniając go na lepsze, bezpieczniejsze i bardziej zorganizowane miejsce do życia. 

sobota, 22 października 2016

Dziecko projektantem mody

Ostatnio oglądaliśmy z Ka. komedię, gdzie tatuś z dumą nosił koszulkę pomalowaną pisakami przez jego ukochaną córcię. A następnego dnia mój osobisty mąż wgramolił się do szafy zrobić porządek w swoich ubraniach i wyciągnął z niej uszkodzone, odbarwione t-shirty.

poniedziałek, 17 października 2016

Przemoc w przedszkolu - ku przestrodze

Nie wiem czy pamiętacie - to Wam przypomnę. Pod koniec zeszłego roku (przed)szkolnego odgórnie przepisano eL. do starszej o rok grupy. Miałam z tym bardzo dużo emocjonalnych rozterek - w końcu, po wielu moich stresowych myślach, eL. poszła we wrześniu do grupy 5-latków (zamiast 4). I co? I (jak dotąd) nie żałowałam tej decyzji nawet przez sekundę! Nie chodzi nawet o znalezienie nowych koleżanek czy o bogatszy program "nauczania" - sęk w tym, że wyszło na jaw, dlaczego moje dziecko tak bardzo histeryzowało w zeszłym roku, w starej grupie... No i cóż - można tylko sobie walnąć w twarz, żeby następnym razem mieć oczy szerzej otwarte.

poniedziałek, 3 października 2016

Parki rozrywki w Orlando na Florydzie - Królestwo Zwierząt

Jako maniaczka zwierząt i wycieczek do zoo (o naszym bydgoskim rozpisuję się na babeczniku) nie mogłam nie zwiedzić niesamowitego Animal Kingdom - disneyowskiego Królestwa Zwierząt. Bo to nie tylko zapierające dech w piersiach rollercoastery, przepiękne bajkowe przedstawienia (łącznie z pokazami cyrkowymi) czy parady i spotkania z ulubionymi postaciami.

niedziela, 2 października 2016

Parki rozrywki w Orlando na Florydzie - Magiczne Królestwo

Widzieliście jakikolwiek film/bajkę Disneya? Co za pytanie - kto nie widział? Właśnie. Przed każdą produkcją Disneya, a przed tymi starszymi to już w ogóle, pojawia się śliczny, magiczny Zamek Kopciuszka. Która mała księżniczka nie chciała by go zobaczyć? No ja chciałam ;) I to bardzo. Więc jako dużo (i nie do końca) księżniczka wybrałam Magiczne Królestwo - ze wspaniałym Zamkiem Kopciuszka! - jako pierwszy park rozrywki z sieci Walt Disney World wart zwiedzenia. 

Razem z Siostrą spędziłyśmy tam... bite 12 godzin! Skorzystałyśmy z różnych atrakcji, obejrzałyśmy paradę i przedstawienia, odwiedziłyśmy bohaterów z ulubionych bajek a przede wszystkim - świetnie się bawiliśmy!!

Parki rozrywki w Orlando na Florydzie - wstęp

Wyjeżdżając do USA jako Au Pair oprócz wielu atrakcji rodzinnych miałam również zapewniony calutki miesiąc do własnego użytku. Mogłam, rzecz jasna, przeleżeć go na kanapie przed tv (niby szkoląc angielski, he) ale wolałam zwiedzanie. W końcu ile razy człowiek ot tak leci sobie do Ameryki? 

Większość owego miesiąca spędziłam z moją Siostrą, która przyleciała do mnie z Polski na wakacje. I tak, między innymi, na własną rękę, poleciałyśmy do Orlando na Florydzie, gdzie przez kilka dni upajałyśmy się niesamowitą atmosferą i atrakcjami w olbrzymich parkach rozrywki. 

środa, 28 września 2016

Perypetie z sąsiadami cz.2


Pod koniec maja zostawiłam Was z informacją, że sprawa jest w toku. Nie dość, że "działo się" to jeszcze buczało i huczało. Ale od początku.

Po incydencie z pijackimi groźbami i próbą rękoczynów naszego ukochanego sąsiada, razem z moim tatą (ówczesnym dzierżawcą działki) napisaliśmy pismo do Zarządu ROD, w którym dokładnie nakreśliliśmy sytuację. Pod pismem podpisali się wszyscy okoliczni sąsiedzi, którzy również serdecznie mieli dość Be. Pismo zostało wysłane listem poleconym, więc uzbroiliśmy się w cierpliwość i czekaliśmy na odpowiedź.

wtorek, 27 września 2016

Bajki z Piekła rodem

Kto jest na bieżąco z internetem ten zapewne słyszał o burzy wokół biednej Świnki Peppy. A że to samo zło, odmóżdża dzieci, pierze ich małe rozumki i generalnie be. Ale o tym w szczegółach to sobie poczytajcie gdzie indziej - mi się przypomniała inna "bajeczka" na temat.

czwartek, 22 września 2016

Jestem matką małego terrorysty

Tak, niestety. Przyznaję to z całkowitą świadomością. Mam w domu małego terrorystę rodzaju żeńskiego. Jeszcze sikać na nocnik nie umie, a już wprowadza taki zamęt, że głowa mała. Krzykiem i płaczem domaga się wszystkiego, czego osiągnąć nie może siłą. A używać siły próbuje coraz częściej - bije, ciągnie, szczypie ale i rzucić zabawką potrafi. Najczęściej obrywa się starszej siostrze (nie to, że ona zawsze bez winy jest, ekhm...) ale ostatnio i mi się dostaje.

wtorek, 20 września 2016

niedziela, 18 września 2016

Ciężka szkoła... mycia naczyń

Kto mnie regularnie śledzi na fb ten na pewno zauważył mój krótki wpis o myciu naczyń. A dokładniej to wpis z jednym pytaniem: "Czy Wasze dzieci umieją myć naczynia?". Odpowiedziały mi przede wszystkim mamy małych dzieci, no i nie dziwię się - zazwyczaj pisały nie. A sprawa dotyczyła raczej nastolatków - tu odpowiedzi było znacznie mniej.

No to teraz wracam do tematu - akurat byliśmy na urodzinach mojego nie-nastoletniego jeszcze chrześniaka, który akurat ma brata, co to jest nastolatkiem całą gębą. I temat jakoś wypłynął. Temat, co to drażni mnie strasznie.

wtorek, 6 września 2016

Przyszło dziecko do lekarza...

Powoli rozkręcam się po wakacyjnym lenistwie, czyli co? Czyli dziś kolejna dawka naszych medycznych przygód. Historia z wczoraj, ale potrzebowałam półtorej doby, żeby do siebie dojść i nie zarzucić was samymi "k"...

piątek, 2 września 2016

Nie taka ósemka straszna...

Witajcie po wakacjach! :) Długo mnie nie było - trochę z lenistwa, ale przede wszystkim z braku zasięgu. W tym roku mieliśmy prawdziwe wakacje poza cywilizacją (na szczęście z toaletą, chociaż i tu było z przygodami, he).

Ale ja dzisiaj nie o tym. Wakacje się skończyły a więc wracamy do zwyczajnego porządku dnia. A u nas dzień bez lekarza to dzień stracony. No dobra... może tydzień :) I o tym Wam właśnie napiszę ;)

poniedziałek, 4 lipca 2016

Broń biologiczna na półkoloniach

Niektórzy ludzie jak mają wakacje rzucają wszystko w cholerę i jadą na urlop.
A niektórzy - w tym ja konkretnie - przestają się obijać i idą do roboty, he. 

Co prawda robotę mam super i w wyborowym towarzystwie, o pysznych obiadkach nie wspomnę (zdecydowałam się odchudzać dopiero na Boże Narodzenie ;)), no ale trzeba rano wstać, doprowadzić się do względnego porządku, zostawić dzieci pod czyjąś opieką (totalna ruletka) i - czy to upał, czy burze z gradem - wybyć z domu. (Oczywiście przeginam - burze chadzają bokiem, a z upału korzystam ile mogę smażąc moje blade kończyny na placu zabaw ;))

piątek, 24 czerwca 2016

Niech żyją wakacje!

Hurra!!! To już oficjalne - mamy wakacje!!! Nie to, że w tym roku jakoś przesadnie się przepracowywałam (za pieniądze, bo przy dzieciach to i owszem, he…), ale mimo wszystko – mogę bezkarnie nie posyłać dziecka do przedszkola, olać cywilizację i wyemigrować na działkę. Co też właśnie dzisiaj uczyniłam. Ba! Chwilę przed wyemigrowaniem z miasta zdążyłam nawet zaklepać sobie pobyt na rodzinny „urlop” - taki spontan na powitanie wakacji :D :D

sobota, 11 czerwca 2016

Informacja na wypadek W

Dziś w pracy szefowa przytoczyła mi pewną rozmowę. Rozmowę, która natychmiastowo dała mi do myślenia! 

Otóż, jak wiecie, pracuję na dużej sali zabaw dla dzieci. Zdarza się dość często, że rodzice przyprowadzają swoje pociechy na urodzinki, półkolonie, inne eventy i sami wychodzą zająć się swoimi sprawami. Ja, jako i rodzic i animator w pierwszym odruchu myślę o bezpieczeństwie dziecka. Też tak zapewne myśli moja szefowa, bo w takiej sytuacji prosi o numer kontaktowy do rodzica/opiekuna danego dziecka. No wiecie - na wypadek tfu tfu.

Ale! Nie wiem ilu z Was pomyślało o drugiej stronie medalu - bo ja nie! Jedna z mam uprzejmie poprosiła moją szefową o jakieś zaświadczenie "do torebki" z informacją, gdzie obecnie znajduje się jej dziecko. Na wypadek... "awarii" u rodzica! Drogie mamy i kochani tatusiowie - tak, niestety, my też nie jesteśmy niezniszczalni. A czasem, nawet często!, jesteśmy w danej chwili jedynymi opiekunami dziecka. A bo akurat drugi rodzic jest na delegacji. Albo w ogóle nie ma naszej drugiej połówki... Albo rodzice są na urlopie, a na urodzinki podrzuca dziecko babcia lub ciocia? I nagle trach - uderza w nas auto, walimy głową w oblodzony chodnik, tracimy przytomność podczas wakacyjnego ukropu. No cholera jasna - różnie to przecież bywa. My do szpitala, reszta rodziny nie poinformowana, a nasze dziecko... utknęło z obcymi. I dana placówka utknęła z (zapewne) przerażonym dzieckiem.

Moja szefowa wypisała zatroskanej mamie szybką informację na kartce papieru i wszyscy spokojnie robili co robić musieli. 

Nie wiem jak Wy, ale ja postanowiłam od dziś mieć w pogotowiu wzór takiej informacji. Obym się okazała nadgorliwym rodzicem! Ale sami wiecie... przed nami wakacje... dzieci rosną, ja się starzeję... naprawdę - bardzo różnie to w życiu bywa...

 

środa, 8 czerwca 2016

Częste mycie skraca życie...? Czyli o kształtowaniu dobrych nawyków.

Jakiś czas temu udało mi się nagrać krótki filmik z moimi dziewczynami w roli głównej. Siedziały sobie w wannie i chlapały się wodą. Według mnie filmik zarażał czystą (he he) radością, a że miejsca strategiczne zostały poza kadrem, to wstawiłam go na moją stronę fb. Ot tak po prostu - ku radości właśnie. Następnie, również w dobrej wierze, udostępniłam go na mojej prywatnej stronie... i się zaczęło...

środa, 1 czerwca 2016

Z okazji Dnia Dziecka... :D



Z okazji Dnia Dziecka - moje dzieci <3 <3 <3
W takich chwilach nie mogę chyba już być bardziej w nich zakochana :D <3 <3 <3

Wszystkim Wam - małym i dużym - życzę dużo radości i obyście zawsze mieli przy sobie jakąś dobra, cierpliwą, pomocną dłoń!! :D :D 

 

wtorek, 31 maja 2016

Perypetie z sąsiadami cz.1

Kolejny długi, ciepły, rodzinny weekend na działce za nami. Mimo, że było świetnie, to nie do końca wróciłam do miasta zrelaksowana. Bo trafiła nam się kolejna sąsiedzka afera... Dziś bez słodzenia - opowiem Wam konkretnie w czym rzecz.

Mamy na działce sąsiada. Ba, mamy mnóstwo sąsiadów, ale ten jest... hm... wyjątkowy. Graniczymy ze sobą płotem, działka obok działki. Oboje mamy działki od samego początku ich istnienia, więc dobre 30 lat. Mój sąsiad jest synem swoich rodziców, czyli w tym wypadku prawowitych właścicieli (a w sumie to dzierżawców - bo tak na działkach właśnie jest). Z tym, że rodzice od kilku lat zaczęli coraz rzadziej przyjeżdżać, a w tym roku - przede wszystkim z powodu choroby - nie pojawili się ani razu. Natomiast ich syn, czyli mój sąsiad, pojawia się. Niestety często.

poniedziałek, 23 maja 2016

Jak Bóg stworzył Mamę

Dziś, po raz pierwszy EVER, siedziałam w przedszkolu na "Dniu Mamy i Taty" po drugiej stronie "sceny" - jako ta zaproszona. Jako MAMA :) I jako Tata trochę też, bo Ka. nie mógł się wyrwać z pracy :(

Wiecie, po tylu latach przygotowywania cudzych dzieci... No śmieszne uczucie ;) 

Tak czy owak, nie będę się rozpisywać co ja bym zrobiła lepiej (heeee - zboczenie zawodowe). Za to wklejam Wam bajkę, którą uraczył nas ksiądz (pamiętacie? - mam dziecko w przedszkolu katolickim). 

Spokojnie! Nie musicie być katolikami, żeby bajka się Wam spodobała. W zupełności wystarczy, że jesteście RODZICEM :D :D :D



    Jak Bóg stworzył Mamę


     "Dobry Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał: - To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?     
   Bóg rzekł:
    - Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia, prania, lecz nie może być z plastiku... powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna... żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia... umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko - od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce... no i musi mieć do pracy sześć par rąk.
   Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:
   - Sześć par?
   - Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach - rzekł dobry Bóg. Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.
   - Tak dużo?
   Bóg przytaknął:
   - Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: "Dzieci, co tam wyprawiacie?". Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: "Rozumiem to i kocham cię".
   - Panie - rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu - połóż się spać. Jutro też jest dzień
  - Nie mogę - odparł Bóg, - a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.
  Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:
   - Jest zbyt delikatna.
   - Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan. - Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.
   - Czy umie myśleć?
   - Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.
  Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.
   - Tutaj coś przecieka - stwierdził.
   - Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza.
   - A do czego to służy?
   - Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.
   - Jesteś genialny! - zawołał anioł.
  - Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę - melancholijnie westchnął Bóg..."


KONIEC


Moja łza wyrażała dzisiaj  radość i dumę. No i miłość, rzecz jasna :) A umieścił ją ten mały człowieczek, co to ma już cztery lata i coraz szybciej rośnie... 


- Ech, czemu ty tak szybko rośniesz?? Już niedługo nie będziesz moją małą córeczką!
- Nie. Już niedługo będę twoją dużą córeczką i też cię będę kochała!!

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3    

poniedziałek, 16 maja 2016

Mój trzeci raz w PUPie...

Kto mnie śledzi na facebooku, ten już wie - mam nerwa jak cholera. Ale nie takiego jak dotychczas, związanego z chorobami, przymusowym uziemieniem czy durnymi sąsiadami. Ten dotyczy pracy. I mojego wieku.

Ok, dla tych co nie wiedzą - przyznam się. Mam skończone 33 lata. Nie mam fobii wieku (przynajmniej póki co), więc jest mi to zupełnie obojętne ile sobie liczę wiosen. A przynajmniej było. Do teraz. 

sobota, 14 maja 2016

Strach ma wielkie oczy!

Mamy właśnie weekend kończący fatalny tydzień - Em. przechodzi zapalenie płuc, eL. miłosiernie skończyła na oskrzelach. Do tego wczoraj był piątek 13-tego (czyli jakby w temacie pecha) i moje zupełnie nie-fajne zdarzenie drogowe (jak mniemam ślepa baba zajechała mi ostro drogę, przez co drastycznie podskoczyła mi adrenalina, potem równie drastycznie spadła, tak więc dziś chodzę po ścianach) (jakby co skończyło się na strachu i krawężnikowaniu, uffff). 

Tak czy owak, tydzień (chwała Bogom wszelakim!!!!!!) na szczęście się kończy, baby zdrowieją, mąż mi umył okna (LOVE, że ho ho), ja odpoczęłam sobie w pracy i mam zdecydowanie lepszy humor - to i Wam opowiem coś śmiesznego :) a jednak w pechu pozostającego ;)

sobota, 7 maja 2016

Dlaczego kocham działkowanie?

Nieraz Wam już wspominałam o mojej działce. Tak naprawdę to domek letni, wyposażony we wszystko co każdy dom/mieszkanie mieć powinien. Nad zalewem, daleko od miasta, za to w okolicy lasu. Jest na tyle blisko, że można tam jechać na cały dzień i wrócić (jeśli trzeba) na noc. I na tyle daleko, że można uciec od cywilizacji i po prostu śmierdzieć z błogiego lenistwa wylegując się na (przykładowo) trawce :D

piątek, 6 maja 2016

Duże piersi nie są aż tak bardzo "cool"!

Dziś konkretnie - o cyckach. A bo ostatnio znów się nasłuchałam, że mam co pokazać i jak fajnie, że po ciąży mi zostały. Kompletna bzdura, mówię Wam! Z chęcią oddałabym te moje krągłości (zresztą nie tylko piersiowe) w cudze ręce (nie, nie do miętolenia - od tego mam męża ;) !!!).

środa, 4 maja 2016

Zapalenie oskrzeli typu pechowego

Chciałam Wam dziś napisać coś o mojej ukochanej działce. Albo coś moich zupełnie nie-ukochanych włosach... Ale nie - kontynuuję temat chorób, badań i szpitala, bo mnie nosi i jak nie napiszę to wybuchnę...!

czwartek, 28 kwietnia 2016

Chorowanie na NFZ

Kiedy dziewczyny z babecznika zaprosiły mnie do współpracy i omawiałyśmy mój twórczy wkład w tą sympatyczną stronę, padło rzecz jasna pytanie "o czym mam pisać?". I jaka była moja pierwsza myśl? O chorobach... A raczej o chorowaniu i drodze przez mękę próbując leczyć się na NFZet... W końcu piszę o czymś innym (oczywiście równie atrakcyjnym :D), a temat chorowania pozostawiam sobie tutaj. A naprawdę - mam o czym pisać!

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Historyjki zza kierownicy

Dużo Wam o sobie pisze, ale na pewno nie wszyscy wiedzą, że od jakiegoś, no już dłuższego czasu zajmuję się (że tak to ujmę) marketingową stroną działalności pewnej szkoły jazdy. Nie jestem ani instruktorem, ani - tym bardziej - egzaminatorem! Po prostu mam sporo wolnego czasu i mogę ;)

sobota, 23 kwietnia 2016

(Nie takie proste) PYTANIE

Pytanie (ogólne):
Co powinnam zrobić?

Opis sytuacji:
Alergolog zapisała mi lek w aerozolu do nosa, na te paskudne alergie. Lek (na receptę)  jest mi znany, już go stosowałam podczas poprzedniego pylącego sezonu. Dlatego też zdziwiłam się srogo, gdy pani farmaceutka podała mi zimne opakowanie! Kupowałam również inne leki, a tylko pudełko z aerozolem było zimne. Pani farmaceutka - spytana dwukrotnie! - wyraźnie podkreślała, że lek MUSZĘ trzymać w lodówce, nawet przed otwarciem. Zaufałam pani mgr i zdziwiona (bo nigdy go nie trzymałam w zimnie), wróciłam do domu.

piątek, 22 kwietnia 2016

Konstruujemy autko z kartonu

Po raz kolejny przymusowo siedzę z dziećmi w domu - Em. w przyszłym tygodniu ma termin przyjęcia do szpitala na diagnostykę i chronię ją przed światem, co to by jej astma nam się nie uaktywniła. O ironio - musi być zdrowa, aby ją przyjęli!

wtorek, 19 kwietnia 2016

Złote myśli eL.

Czytałam dzisiaj na zaprzyjaźnionym blogu wpis, który trochę mnie rozbawił, a trochę utwierdził w przekonaniu, że "nie jestem jedyna" ;) Bo rzecz jest o tym, jak to przy tej całej ogromnej miłości, którą matka darzy swoje dziecko, zdarza jej się czasem na nie... zdenerwować (KLIK). Bo ja kocham szalenie, ale czasem szlag mnie trafia! ;)

środa, 13 kwietnia 2016

Matki Masochistki usypiają dziecko (albo i nie)

Nie - to znów (tak jak w przypadku Matki Pedantki KLIK) nie o mnie! I ufff....

Czytałam ostatnio fajny tekst na zaprzyjaźnionym blogu o rodzajach matek (KLIK). A potem byłam na przedszkolnych urodzinach gdzie oprócz gadania o fryzurach (KLIK) padł temat spania dziecka w nocy. I znów byłam w mniejszości. Nie dlatego, że jestem super mamą (oj, bardzo mi do niej daleko...!), ale zwyczajnie - nie jestem matką masochistką.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Fryzjerskie inspiracje dla małych dziewczynek (i ich mam)

Miałam ostatnio przyjemność - a raczej moja eL. miała - być zaproszoną na urodzinki koleżanki z przedszkola. Tak się złożyło, że oprócz niej zostały zaproszone dziewczynki z których mamami mam sympatyczny kontakt - jesteśmy w podobnym wieku, nasze dzieci się bardzo lubią, większość z nas ma dodatkowe młodsze dziecko. No jest o czym gadać :D

czwartek, 7 kwietnia 2016

środa, 30 marca 2016

Moja mama jest pedantką!

Nie, nie, tytułowa "mama" to nie ja. Dziś czytamy dosłownie - "moja mama" to moja mama...

Mam nadzieję, że mieliście cudowne Święta! Że mimo chorób (jak u nas), zawirowań finansowych (jak u nas) i pewnych rodzinnych... hm... nieprzyjemności (jak u nas) spędziliście ten czas w radości, miłości i (świętym!!!) spokoju!

I teraz się przyznajcie - kto szalał przed? Ze sprzątaniem, zakupami, gotowaniem...? No kto?

poniedziałek, 28 marca 2016

Święta, święta i po...

Jak tam obżartuchy? Uzupełniliście zapas kalorii na następne pół roku? Czy korzystaliście z pięknej pogody i na bieżąco spalaliście kalorie? :D Ja, niestety, robiłam tylko zapasy tłuszczyku - na dwór wyszłam tylko na balkon... A czemu? No zgadnijcie... Tak, zgadza się - choroba nadal zbiera swoje żniwa...

niedziela, 27 marca 2016

Masaż stóp dziecka - sposób na całe zło!

Moje dzieci należą do grupy pieszczochów - lubią być masowane, tulone, ściskane i całowane. Przynosi nam to obopólną radość i zaspokojenie potrzeb wyrażania miłości na linii rodzic-dziecko-rodzic. 

Jednak nie wiem czy wszyscy wiecie, że masaż poszczególnych części ciała może przynieść dziecku nie tylko komfort psychiczny i emocjonalny, ale także pomóc w pokonaniu różnych dolegliwości! I tak, bardzo proszę, kilka rad jak masować małe ukochane stópki aby przynieść dziecku ulgę:

czwartek, 24 marca 2016

Dziecięce przygotowania do Świąt Wielkanocnych

Za kilka dni Wielkanoc. A my w wirze przygotowań. Rozczaruję Was jednak - wcale nie myjemy okien, nie trzepiemy dywanów ani nie remontujemy łazienki (kaha80 - nadal się kulam ze śmiechu!!). Bo my tu częściowo ciągle jesteśmy na chorobowym i zamiast siedzieć w kurzu i brudzie różnego pochodzenia świetnie się bawimy! O, właśnie tak:

wtorek, 22 marca 2016

Farmaceutka wie (naj)lepiej!

Jeszcze nie ochłonęłam po naszej dzisiejszej (mało) przyjemnej wizycie w szpitalu (KLIK), a tu proszę - kolejna osoba wcisnęła mnie w ziemię! A w sumie to mi szczęka opadła, na ową ziemię właśnie...

Po wycieczce do szpitala Em. była już tak zmęczona, że olałam aptekę i wykup antybiotyku i pojechałam prosto do domu położyć ją spać. Za to zanim odebrałyśmy eL. z przedszkola wstąpiłyśmy do apteki w jego sąsiedztwie (no bo po drodze). I to tam pani mgr zaszalała...

Zanim jednak Wam opowiem co i jak, słowo wyjaśnienia. Przez te wszystkie szpitale, choroby, lekarstwa i stresy owego czasu Em. nabawiła się problemów brzuszkowych. Szybko jej minęły, kupki wróciły do normy, niestety zanim to nastąpiło - zrobił jej się mały hemoroid. Kto miał, ten wiem - nic fajnego. Lekarz wiedział o tym, ale przy okazji badania w szpitalu napomknęłam i o tym - co mi szkodzi spytać o dodatkową opinię? Pani dr stwierdziła, że skoro mnie to aż tak nurtuje to nie ma sprawy (no bo co jej szkodzi?) i da mi skierowanie do chirurga - niech oceni czy mam się faktycznie czym martwić (no bo co mu szkodzi?). A po pomoc doraźna (tak jak mój lekarz) wysłała mnie do apteki po jakiś kremik. Kremik w domu jeden mam, homeopatyczny, ale że średnio w niego wierzę to szukam alternatyw...

A teraz do rzeczy. Oto, co wydarzyło się w aptece, gdy już miałam zrealizowaną receptę:

- A tak przy okazji, przez (tu wymieniam wszystko co się Em. przydarzyło zdrowotnie) dziecko ma hemoroida na zewnątrz pupci. Nie jest bardzo duży, ale wiem, że ją czasem boli przy kupce. Lekarz o tym wie, czekamy na wizytę u chirurga... Czy mogłaby pani nam coś polecić na przetrwanie tego czasu, coś na hemoroidy? - spytałam uprzejmie.
- A skąd pani wie, że to to?! - pyta podejrzliwie. Domyślam się, że zgubiła się w moim wywodzie...
- Byłam u lekarza... I w szpitalu... - tłumaczę w skrócie.
- A to oni się nie muszą znać! To może być wszystko! - pani podnosi głos. - Przecież to może być problem ze zwieraczem! Albo nawet coś rakowego! Ja pani nic nie sprzedam! Niech pani idzie prywatnie do lekarza! 

I poszłam. Sio z apteki. A szczękę wlokłam za sobą, bo wierzyć mi się nie chciało, że mi pani mgr tak powiedziała właśnie. Bo ja mam psiapsiółkę farmaceutkę. I jeszcze jedną w rodzinie też. I często - naprawdę często - bywam w aptekach. Ale mi się TAKA pierwsza zdarzyła, gdzie pracują TAKIE mądrzejsze od lekarzy. Bo ja nie twierdzę - oni (farmaceuci) naprawdę dużo wiedzą i dużo mogą doradzić!! Ale no naprawdę - mogła mnie chociaż poprosić o pokazanie dupska mego dziecka... A nie tak bez badania.... (sarkazm aż boli...)



A dzień się jeszcze nie skończył. Aż strach się bać - bo zamierzałam iść wieczorem na duże zakupy...!

Pielęgniarka Samo Zło...

Em. miała na dziś skierowanie do szpitala w celu diagnostyki po ostatniej chorobie przeleżanej w szpitalu (pisałam o tym TU). Skierowanie musiałam zostawić na oddziale, ale na wypisie czarno na białym mi wydrukowali: w celu diagnostyki proszę się stawić na tutejszym oddziale w dniu  22.03.2016, godzina 8:00

Drodzy mądrzy i inteligentni dorośli - zagadka na dziś - jak rozumiecie te zalecenia? Bo ja zrozumiałam je dosłownie - spakowałam Em. do małej torby, zostawiłyśmy eL. w przedszkolu, potem kurtki w szatni i za pięć ósma byłyśmy na oddziale "przed ladą".

I co? I zostałam tak zjebana przez pielęgniarkę, że gdyby nie a) dzieci, b) kamery, to normalnie doszłoby do rękoczynów (i słowo daję, nie wiem kto komu by przyłożył!). Wytłumaczyłam otóż pani "za ladą", że tak zrozumiałam z wypisu (wypisem jej machnęłam przed nosem), a ona na to, że wszyscy wiedzą, że tu chodzi o Izbę Przyjęć. I że ona nie zna mojej historii choroby (jakbym to ja miała być leczona) (poza tym historię mają w komputerze czy innych kartotekach....) i że inni rodzice zrozumieli tylko ja jestem taka a owaka.

Ale nie to mnie najbardziej zdenerwowało. Bo wiecie, jak mi za pierwszym razem chamsko (naprawdę chamsko!) zwróciła uwagę, że muszę iść najpierw na Izbę Przyjęć, to ja na spokojnie i z uśmiechem przyznałam się do błędu, że źle zrozumiałam i zwyczajnie poprosiłam o informację co w takim razie mam zrobić, by było dobrze. A baba demonstracyjnie odwróciła się do mnie plecami robiąc "ankietę" wśród innych rodziców z "poczekalni" czy oni zrozumieli jak tu trafić zgodnie z drogą urzędową, że tak to ujmę... Ale mi gula podskoczyła...!! Ja może i nie wyglądam jak wielce zamożna, profesjonalna mamuśka z wyższych sfer, ale to nie powód, żeby mną wycierać podłogę. Tym bardziej, że ja do baby z kulturą (i stresem - przecież o moje dziecko chodzi i nie jestem w stanie przewidzieć, co wyjdzie z wyników!) a ona na wstępie do mnie wrednie:
- Dzień dobry, miałam się dziś stawić na oddziale...
- No i?!
...

I tylko mi nie mówcie, że może miała okres. Bo tak się składa, że ja też mam a jednak nie strzeliłam jej od razu w pysk. Choć kusiło...

Na szczęście znam to babsko okropne jeszcze z pierwszego pobytu Em. w szpitalu. Pani zdecydowanie pominęła się z powołaniem - powinna pracować w skarbówce, ewentualnie w ZUSie... Ale nie "przy okienku", tylko gdzieś tam w środku, zamknięta z papierologią. 

Niech no tylko kiedyś trafi do mnie na jakiekolwiek moje zajęcia. Bo ja wierzę w karmę...

Co do Em. to wyczekaliśmy swoje w Izbie Przyjęć, doktórka obadała nas na lewo i prawo i odesłała do domu. Bo żeby przyjść do szpitala Em. musi być ZDROWA, a jeszcze nie jest. Gratis dostaliśmy antybiotyk i komfort psychiczny, że nie muszę się z tym babsztylem-pseudo-pielęgniarką męczyć cały dzień...


KONIEC

ps. Drogie pielęgniarki - nie zrozumcie mojego wpisu źle. Ja Was podziwiam i spotkałam wiele pielęgniarek naprawdę oddanych pacjentowi! Niestety - jak w każdym zawodzie, zawsze znajdzie się wyjątek...
ps.2 Teraz choćby się paliło i waliło to i tak nie zapłacę za ten spędzony czas w szpitalu. Wgrrrr....

piątek, 18 marca 2016

Klocki Duplo i Duplo-podobne

Tak mi się świetnie udał wpis o bydgoskim zoo dla babecznika, że aż mnie samą natchnęło! :P Nadal jesteśmy we trzy na chorobowym (bleeee), a Ka. rozpoczął przedświąteczny maraton dwunastek (bleeee do kwadratu) - no to co? No to zoo! Rzecz jasna nie w Myślęcinku, ale nasze drugie co do wielkości uwielbienia - z klocków!!

Nie będę Wam opisywać jak ta nasza kilkugodzinna zabawa się kształtowała - kto mnie zna, ten wie, że mam (tak - JA - a dzieci za mną, he) hopla na punkcie klocków. Kto nie wiedział niech zerknie na foty - przytłaczająca ich (klocków) ilość zajmuje nam sporą część dużego pokoju (a i tak nie rozłożyłyśmy torów dla kolejki... hm....). 

Często jednak mnie pytacie jakie klocki mam w domu i czy do siebie pasują. Bo - teraz pewnie wszyscy ci, którzy wiedzą ile kosztują duplo odetchną z ulgą - większość to o wiele tańsze "podróby". A nie widać, prawda? :)

czwartek, 17 marca 2016

babecznik.pl

To był dłuuuugi dzień! Ale nie mam zamiaru Wam dziś opowiadać o upierdliwym sąsiedzie, który to remontuje łazienkę tylko wtedy, gdy Em. ma iść spać. Ani o braku prądu, co chwilowo wyłączyło sąsiada (no i fajnie), ale i mój komputer z wi-fi (no i nie fajnie). Ani o mojej mamie, co to przyszła niby pomóc w tym naszym hurtowym chorowaniu, a tylko wprowadziła zamieszanie. Ani nawet o tym, że koniecznie muszę iść do dentysty.... 

Otóż nie! Dziś Wam o tym nie opowiem!

Za to - Panie i Panowie, Chłopcy i Dziewczęta - mam "niusa" (nie, nie jestem w ciąży, i tak, jakby co najpierw Was <moje wszystkie A.> powiadomię osobiście, nie przez bloga...). Zostałam zaproszona do współpracy przez babecznik.pl :D :D Zaproszenie to przyjęłam z wielką radochą i już od dziś moje wpisy możecie znaleźć również tam, w zakładce "DZIEJE SIĘ". Dla ułatwienia i na mym blogu takowa zakładka widnieje u góry strony ("KM na Babeczniku") - migusiem przeniesie Was tam, gdzie trzeba (nie, nie na Hawaje - takich znajomości się jeszcze nie dorobiłam... ;))

I oczywiście wszystkich zachęcam (a fanów z i okolicy Bydgoszczy to już w ogóle) do przeczytania mojego pierwszego "babecznikowego" wpisu. Tak milusio - o zoo :D :D (nie, no poważnie - widzieliście już małe dziki?!?!? LOVE)

 









No a teraz nie krępujcie się, życzcie mi powodzenia i składajcie gratulacje. 
Bo inaczej doniosę Zającowi i gwizdnie Wam wszystkie jajca!! ;)

Ps. Do odwiedzania babecznika tak w ogóle też zachęcam - nie tylko z mojego powodu :) Każda kobietka znajdzie tam coś dla siebie!