Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 marca 2017

O pewnej chorej mamie i bardzo ważnej akcji blogerek!

"Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje!" to tytuł akcji, której pomysłodawcą jest Aneta z bloga Mama dwójki. Powstała ona po tym, jak przeczytała wpis na blogu u Beaty z bloga Arbuziaki  (⇐ tutaj przeczytasz też post, od którego wszystko się zaczęło).  

Ten wpis stał się dla Niej inspiracją. Pomyślała, że fajnie będzie przeczytać o tym jak inne matki zmagają się z codziennością. Poczuć, że inne mają podobnie, a tym samym uświadomić całej reszcie społeczeństwa, że my - MAMY -, które siedzimy w domu, także wykonujemy pewny rodzaj pracy. Pracy za którą nam nikt nie płaci. Tylko postrzega przez pryzmat powiedzenia "Leżę i pachnę".




środa, 4 stycznia 2017

Moje pierwsze wyróżnienie Liebster Award!

Nadal walczymy z ospą - tydzień bodajże czwarty. Dramat. Ledwo znajduję me dziecko pod milionem kropek i wyprysków. A, i intensywnie ćwiczę bicepsy - w gorączce Em. przypomniała sobie jak to jest fajnie być lulaną przez rodziców. A że Ka. przez większość dnia jest w pracy, to zgadnijcie kto ma ekstra trening? Właśnie...




niedziela, 1 stycznia 2017

Fryzjerskie inspiracje dla małych dziewczynek cz.2

🎆 💛 Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku! 💛 🎆

Sylwestrowa "zabawa" już za nami. W tym roku oryginalnie - mieliśmy ospa party. Tak tak, jedna córa z ospą przeszła święta, to druga się rozłożyła na samiutki koniec roku. Nic to. Wierzę, że szybko z tego wyjdziemy i już lada tydzień zaczniemy karnawałową zabawę. I z tej okazji właśnie z samego rana ćwiczyłyśmy z dziewczynami nowe fryzury - co by olśnić wszelkich adoratorów na balowych parkietach 😉😁💃

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Święta jak nie Święta

Dziś długo nie będzie. Bo i się rozleniwiłam ostatnio na maksa, a i temat raczej mało "fajny". Bo będzie o Świętach, ale raczej takich nie do wspominania.

piątek, 16 grudnia 2016

Piekielne dziecko

Już nie raz Wam pisałam - moje dzieci potrafią dać czadu. Znajdziecie na to dowody przynajmniej co kilka wpisów. I bardzo proszę - kolejny przykład:

Baby nadal są na chorobowym. Nie chciało im puścić - dostały jednorazowo po dużej dawce obrzydliwych sterydów i od razu zaczęły lepiej oddychać. Ze sterydami jednak jest tak, że oprócz apetytu zwiększają również zapasy energii. I choć sterydy dostały rano, to zamiast o 19 leżeć już grzecznie w łóżkach łaziły po domu jak nakręcone.

niedziela, 11 grudnia 2016

#zlapDanonki nawet w chorobie...!

Niestety - jesienna, paskudna pogoda popsuła nam trochę szyki i zamiast intensywnie szykować się do świąt, bijemy rekordy w zużyciu chusteczek higienicznych... Nic to jednak - są pewne plusy przymusowego siedzenia w domu. Mogę, pomiędzy inhalacjami i pogonią z lekarstwami, głębiej wdrążyć się w projekt #zlapDanonki i podsumować naszą przygodę z nimi.

Przede wszystkim - uff - nie muszę wymyślać niczego z powietrza. Prześledziłam przewodnik projektu trnd i teraz jestem naszą domową specjalistką w sprawach Danonków w saszetkach, ha! 

środa, 30 listopada 2016

Witaj w domu Alergio!

Nie wszyscy jeszcze pewnie wiedzą, ale eL. czeka na zabieg usunięcia trzeciego migdała. Zupełnie niesympatycznie się jej rozrósł, blokując przepływ dźwięków, przyczyniając się tym do konkretnego niedosłuchu. Z trzecim migdałem często jest tak, że się skubany rozpulchnia i powoduje przeróżne infekcje. Dlatego właśnie lekarka przepisała nam lek, którego zadaniem jest owy migdał zmniejszyć i utwardzić, co by łatwiej i ładniej go można było usunąć.

sobota, 12 listopada 2016

Grzybiarki, 3:0, policja i hafty

Wczoraj był Dzień Niepodległości. Taki szczególny, rozumiecie, czas. Łączenie ludzi, docenienie tego co się ma, podkreślenie swojego obywatelstwa. I to co, że jakbym już się zdecydowała iść na jakiś marsz to bym głupia stanęła na środku - jak na zjednoczone, niepodległe państwo strasznie nam ze sobą nie po drodze ostatnio...

Ale ja nie o tym. Bo w końcu olaliśmy spacery i pojechaliśmy do teściów na "marcinki". A potem wróciliśmy do domu i się zaczęło...

wtorek, 8 listopada 2016

Bardzo proszę wypisać mnie z NFZ!

Macie ubezpieczenie zdrowotne? Większość z Was pewnie ma. I piszę tu o takim ogólnodostępnym, tym "za darmo". Jak pracujecie - to i tak macie. Jak jesteście bezrobotni ale zarejestrowani w Urzędzie Pracy - też macie. Jak jesteście bezrobotni ale nie zainteresowani współpracą z Urzędem Pracy (bo Was cholera bierze na samą myśl o tym... jak mnie... przykładowo...) to jesteście cwani i się wbijacie pod ubezpieczenie męża. Tak czy owak - trudno owego ubezpieczenia nie mieć.

wtorek, 25 października 2016

Utopijny przypadek wyrostka robaczkowego

Każdy z nas ma inny próg bólu. Mój jest bardzo NIE-wiarygodny. Przykład? Umieram podczas mini łaskotek czy nadepnięcia na klocek lego (no bo helloł - kto nie umiera?!?). Ale jak zaczęła się akcja porodowa z Em. żaden ból nie był w stanie mnie powstrzymać od wykonania eleganckiej fryzury i pełnego makijażu. Także wiecie...

wtorek, 6 września 2016

Przyszło dziecko do lekarza...

Powoli rozkręcam się po wakacyjnym lenistwie, czyli co? Czyli dziś kolejna dawka naszych medycznych przygód. Historia z wczoraj, ale potrzebowałam półtorej doby, żeby do siebie dojść i nie zarzucić was samymi "k"...

piątek, 2 września 2016

Nie taka ósemka straszna...

Witajcie po wakacjach! :) Długo mnie nie było - trochę z lenistwa, ale przede wszystkim z braku zasięgu. W tym roku mieliśmy prawdziwe wakacje poza cywilizacją (na szczęście z toaletą, chociaż i tu było z przygodami, he).

Ale ja dzisiaj nie o tym. Wakacje się skończyły a więc wracamy do zwyczajnego porządku dnia. A u nas dzień bez lekarza to dzień stracony. No dobra... może tydzień :) I o tym Wam właśnie napiszę ;)

sobota, 11 czerwca 2016

Informacja na wypadek W

Dziś w pracy szefowa przytoczyła mi pewną rozmowę. Rozmowę, która natychmiastowo dała mi do myślenia! 

Otóż, jak wiecie, pracuję na dużej sali zabaw dla dzieci. Zdarza się dość często, że rodzice przyprowadzają swoje pociechy na urodzinki, półkolonie, inne eventy i sami wychodzą zająć się swoimi sprawami. Ja, jako i rodzic i animator w pierwszym odruchu myślę o bezpieczeństwie dziecka. Też tak zapewne myśli moja szefowa, bo w takiej sytuacji prosi o numer kontaktowy do rodzica/opiekuna danego dziecka. No wiecie - na wypadek tfu tfu.

Ale! Nie wiem ilu z Was pomyślało o drugiej stronie medalu - bo ja nie! Jedna z mam uprzejmie poprosiła moją szefową o jakieś zaświadczenie "do torebki" z informacją, gdzie obecnie znajduje się jej dziecko. Na wypadek... "awarii" u rodzica! Drogie mamy i kochani tatusiowie - tak, niestety, my też nie jesteśmy niezniszczalni. A czasem, nawet często!, jesteśmy w danej chwili jedynymi opiekunami dziecka. A bo akurat drugi rodzic jest na delegacji. Albo w ogóle nie ma naszej drugiej połówki... Albo rodzice są na urlopie, a na urodzinki podrzuca dziecko babcia lub ciocia? I nagle trach - uderza w nas auto, walimy głową w oblodzony chodnik, tracimy przytomność podczas wakacyjnego ukropu. No cholera jasna - różnie to przecież bywa. My do szpitala, reszta rodziny nie poinformowana, a nasze dziecko... utknęło z obcymi. I dana placówka utknęła z (zapewne) przerażonym dzieckiem.

Moja szefowa wypisała zatroskanej mamie szybką informację na kartce papieru i wszyscy spokojnie robili co robić musieli. 

Nie wiem jak Wy, ale ja postanowiłam od dziś mieć w pogotowiu wzór takiej informacji. Obym się okazała nadgorliwym rodzicem! Ale sami wiecie... przed nami wakacje... dzieci rosną, ja się starzeję... naprawdę - bardzo różnie to w życiu bywa...

 

środa, 4 maja 2016

Zapalenie oskrzeli typu pechowego

Chciałam Wam dziś napisać coś o mojej ukochanej działce. Albo coś moich zupełnie nie-ukochanych włosach... Ale nie - kontynuuję temat chorób, badań i szpitala, bo mnie nosi i jak nie napiszę to wybuchnę...!

czwartek, 28 kwietnia 2016

Chorowanie na NFZ

Kiedy dziewczyny z babecznika zaprosiły mnie do współpracy i omawiałyśmy mój twórczy wkład w tą sympatyczną stronę, padło rzecz jasna pytanie "o czym mam pisać?". I jaka była moja pierwsza myśl? O chorobach... A raczej o chorowaniu i drodze przez mękę próbując leczyć się na NFZet... W końcu piszę o czymś innym (oczywiście równie atrakcyjnym :D), a temat chorowania pozostawiam sobie tutaj. A naprawdę - mam o czym pisać!

sobota, 23 kwietnia 2016

(Nie takie proste) PYTANIE

Pytanie (ogólne):
Co powinnam zrobić?

Opis sytuacji:
Alergolog zapisała mi lek w aerozolu do nosa, na te paskudne alergie. Lek (na receptę)  jest mi znany, już go stosowałam podczas poprzedniego pylącego sezonu. Dlatego też zdziwiłam się srogo, gdy pani farmaceutka podała mi zimne opakowanie! Kupowałam również inne leki, a tylko pudełko z aerozolem było zimne. Pani farmaceutka - spytana dwukrotnie! - wyraźnie podkreślała, że lek MUSZĘ trzymać w lodówce, nawet przed otwarciem. Zaufałam pani mgr i zdziwiona (bo nigdy go nie trzymałam w zimnie), wróciłam do domu.

czwartek, 31 marca 2016

środa, 30 marca 2016

Moja mama jest pedantką!

Nie, nie, tytułowa "mama" to nie ja. Dziś czytamy dosłownie - "moja mama" to moja mama...

Mam nadzieję, że mieliście cudowne Święta! Że mimo chorób (jak u nas), zawirowań finansowych (jak u nas) i pewnych rodzinnych... hm... nieprzyjemności (jak u nas) spędziliście ten czas w radości, miłości i (świętym!!!) spokoju!

I teraz się przyznajcie - kto szalał przed? Ze sprzątaniem, zakupami, gotowaniem...? No kto?

poniedziałek, 28 marca 2016

Święta, święta i po...

Jak tam obżartuchy? Uzupełniliście zapas kalorii na następne pół roku? Czy korzystaliście z pięknej pogody i na bieżąco spalaliście kalorie? :D Ja, niestety, robiłam tylko zapasy tłuszczyku - na dwór wyszłam tylko na balkon... A czemu? No zgadnijcie... Tak, zgadza się - choroba nadal zbiera swoje żniwa...

niedziela, 27 marca 2016

Masaż stóp dziecka - sposób na całe zło!

Moje dzieci należą do grupy pieszczochów - lubią być masowane, tulone, ściskane i całowane. Przynosi nam to obopólną radość i zaspokojenie potrzeb wyrażania miłości na linii rodzic-dziecko-rodzic. 

Jednak nie wiem czy wszyscy wiecie, że masaż poszczególnych części ciała może przynieść dziecku nie tylko komfort psychiczny i emocjonalny, ale także pomóc w pokonaniu różnych dolegliwości! I tak, bardzo proszę, kilka rad jak masować małe ukochane stópki aby przynieść dziecku ulgę: